YachtGuru.pl korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Zapoznaj się z polityką prywatności: Regulamin.

Cumberland Bay


uploads/atrakcje/caribbean.gif

Cumberland Bay to druga obok Wallilabou najbardziej popularna wśród żeglarzy zatoka na Saint Vincent. Ma ona niesamowity klimat oraz wygląd, stąd warto rozważyć postój właśnie tutaj, np. w drodze powrotnej.
 
Wejście do Cumberland Bay jest stosunkowo proste, choć już samo cumowanie może przysporzyć trochę trudności. Chodzi przede wszystkim o fakt, że zatoka jest bardzo głęboka, przez co stawać trzeba na kotwicy bardzo blisko plaży. Standardem stało się, że staje się rufą do plaży, z dziobu rzucając kotwicę, a rufę unieruchamia się poprzez przycumowanie jej na długiej linie do palm (na prawym zdjęciu widoczne są te palmy). Tak więc już sam sposób cumowania jest oryginalny. Cumę taką pomagają nam przyczepić do palm lokalni boat boys. Generalnie w tej zatoce trzeba z nimi współpracować, jest ich tylu i są tak namolni, że albo się ich zaakceptuje, albo narobić sobie można wrogów. Jedni nas cumują, inni nakłaniają do skorzystania z ich knajpki wieczorem, jeszcze inni sprzedają owoce z deski windsurfingowej, inni rozkładają na burcie jachtu kolczyki i pamiątki....
 
Z knajpki obok cały czas dobiega muzyka reggae oraz zapach grillowanych owoców morza. Właśnie tam gromadzą się boat boys, kiedy obsłużą nasz jacht. To właśnie tutaj są imprezy do późna, często lokalni bawią się dłużej niż sami turyści :) Dodatkową atrakcją jest rzeka, która wpływa wprost do zatoki i stanowi źródło słodkiej wody. Można też dojść stąd do drogi biegnącej wzdłuż Saint Vincent i nią udać się do lokalnej miejscowości - kupić tam można podstawowe produkty oraz własnej produkcji wino.
 
 Cumberland Bay jeszcze kilka lat temu miało status niebezpiecznej, chodziło tutaj o incydenty napadu na turystów. Od kilku lat nie słyszy się już o tych napadach, a sami mieszkańcy dbają o to, aby zatoka stała się przyjazna dla turystów, bowiem to główne źródło zarobku dla lokalnej ludności. Podczas naszych rejsów mieliśmy wrażenie, że zatoka jest dużo bardziej przyjazna i bezpieczniejsza niż zatoka Wallilabou, a klimat jest był naprawdę niepowtarzalny.